Ubiegłoroczny zwycięzca Rajdu Finlandii Mikko Hirvonen z pewnością nie zaliczy tegorocznej edycji do udanych. Na drugim przejeździe odcinka Urria lider teamu Forda nieudanie lądował na jednej ze swoich ulubionych hopek, wyleciał poza drogę i wykonał bez mała sześć obrotów przez prawy bok i tył samochodu.
Mikko udanie rozpoczął dzień, wygrał pierwsze przejazdu Urrii i Jukojarvi i po trzech czterech próbach prowadził wciąż powiększając przewagę nad rywalami. „Mikko tego ranka wprost latał, nie mięliśmy do niego podejścia.”
– powiedział Sebastian Loeb – „Myślę, że gdyby nie ten wypadek to po pętli miałby nad nami ze 30 s przewagi i strasznie trudno byłoby go złapać. Był piekielnie szybki i rajd zapowiada l się dla niego świetnie. No ale takie są rajdy.”
Na feralnym czwartym odcinku prowadzony przez Fina Focus WRC, przy prędkości ok. 140 km/h nie skręcił zaraz po lądowaniu, poleciał prosto na pobocze, wybił bokiem się na nierównościach i zaczął koziołkować, gubiąc po drodze kolejne elementy nadwozia. "To był mój najpoważniejszy wypadek, nigdy przedtem nie miałem podobnego "- powiedział. "To bardzo frustrujące. Mieliśmy ciężkie lądowanie, a samochód wystrzelił prosto poza drogę. Wylądowaliśmy ładnie, na środku drogi, ale pojechaliśmy prosto.”
"Nic nie możemy już zrobić.” - dodał – „Mieliśmy lekko przyblokowany układ kierowniczy, ale trzeba go było tak ustawić, bo tu się jeździ bokami. Samochodu pociągnęło prosto, poza drogę. Nie mieliśmy najmniejszych problemów technicznych. Czasami samochód był bardzo sztywny i ciężko lądował, ale nie działo się z nim nic złego. "
"Wiedziałem że po tym lądowaniu, rajd się skończył.” – podsumował - „Nam się nic nie stało ale to koniec.”
Źródło: rallynews.pl






