Driftingowe Mistrzostwa Polski 2012 - Runda uliczna, Płock

A+ R A-

Marcin Gładysz - Z wyścigów torowych w góry

Marcin Gładysz - Z wyścigów torowych w góry

Ponad 10 lat ścigania na torach, tysiące przejechanych kilometrów za kierownicą dziesięciu różnych samochodów, to dorobek tarnowskiego kierowcy Marcina Gładysza, dobrze znanego wszystkim kibicom sportów samochodowych w Polsce.

Marcin karierę zaczynał od występów na torach wyścigowych pod koniec lat 90-tych, kiedy wraz ze swoim bratem Adamem, zasiadali za kierownicą VW POLO. Rok 1999 to pierwszy występ podczas Bieszczadzkiego Międzynarodowego Wyścigu Górskiego. Pierwszy wyścigowy samochód Marcina – VW Polo 1.4, pozostał na zawsze w pamięci (Marcin do dnia dzisiejszego posiada w swojej stajni taki egzemplarz). To były początki prawdziwej wyścigowej kariery, ale i wielkiego sentymentu do wyścigów górskich, do których Marcin Gładysz powrócił po 10 latach rywalizacji na polskich oraz europejskich torach wyścigowych.

Zaczynał od VW Golfa IV 1.8 Turbo, następnie wsiadł za kierownicę Audi A4 Quattro ST, kolejną wyścigową bronią ekipy Gładysz Racing Team był VW New Beetle RS. W sezonie 2006 Marcin wraz z bratem Adamem, ścigali się w markowym pucharze VW Golf Castrol Cup. Kolejny rok to występy profesjonalnym Seatem Leonem Supercopa, który stał się dla Marcina idealnym samochodem do wygrywania. To za jego kierownicą tarnowianin sięgnął po tytuł II Wicemistrza Polski w klasie do 3500 cm3. 2008 i 2009 rok stał pod znakiem występów w nowym samochodzie, z silnikiem Turbinowym. Do tego celu wykorzystano nowy model VW Jetty TSI. W międzyczasie Marcin po raz pierwszy w swojej karierze przesiadł się na inny samochód niż z pod niemieckiej marki. Występy w Pucharze Kia Ceed, to ciekawy epizod w karierze ośmio krotnego Mistrza Polski. Ostatni sezon na torach wyścigowych Marcin przejeździł za kierownicą Porsche 997 GT3, zdobywając tytuł II Wicemistrza Polski w Porsche GT3 Cup Trophy.

Do powrotu Marcina w góry, skłoniła go rocznica pierwszego występu w GSMP Załuż. Po dziesięciu latach, za kierownicą identycznego VW Polo 1.4 tarnowianin, wrócił i zaprezentował się swoim kibicom w wielkim COME BACK. Te zawody zaważyły na dalszych startach właśnie w Górskich Samochodowych Mistrzostwach Polski, gdzie Marcin Gładysz ścigał się przez cały sezon 2011, początkowo za kierownicą Seata Leona Supercopa, a podczas przedostatnich rund najnowszym modelem VW Scirocco wynajętym od VW RACING POLSKA nad którego przygotowaniem stał jego Ojciec Janusz Gładysz. Marcin zajął trzecie miejsce w generalce podczas 12 rundy GSMP, 37 Bieszczadzkiego Wyścigu Górskiego.

Sezon 2011, był dla ciebie wyjątkowy, startowałeś tylko w GSMP i porzuciłeś występy na torach.

Rzeczywiście po sezonie 2010 i zdobyciu  3 miejsca w Porsche GT3 CUP  pożegnałem się z wyścigami torowymi i rozpocząłem nowy rozdział w mojej wyścigowej karierze , planem było wystartować w całym cyklu GSMP 2011 i ten plan udało się zrealizować praktycznie w 100%. Zabrakło tylko występu w Siennej, ale stan nawierzchni na dolnośląskiej trasie nie pozwolił mi wystartować Seatem ani Scirocco.

 

Zaliczyłeś 10 rund Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski, zawsze będąc w pierwszej dziesiątce.

Tak i jako jeden z nielicznych zawodników dojechałem do mety we wszystkich podjazdach treningowych jak i wyścigowych,  wbijając się do pierwszej dziesiątki. Wygrałem 9 z 10 rund w nieoficjalnej klasyfikacji tzw.  „ośki” czyli aut przednio, ale również tylno napędowych. To mój wielki sukces. Pod tym względem oprócz Romka Barana i jednorazowo Pawła Stefanickiego, byłem bezkonkurencyjny.
Wyścig w Załużu będziesz chyba pamiętał najdłużej, to był twój wielki triumf.

Jakoś tak wypada, że zawsze właśnie osiągam metę bardzo wysoko. W Bieszczadach na przepięknie malowniczej trasie  już w 2008 roku zdobyłem 3 miejsce w generalce, Seatem Leonem, w 2009 powtórka VW JETTĄ i znów wysokie 3 miejsce, oczywiście w generalce. W 2010  to wielki come back w VW POLO, a ostatnio pomimo dużo silniejszej stawki, wystartowałem pożyczonym od brata Adama, treningowym VW Scirocco, którym on sam startuje w WSMP i cóż po raz kolejny udało mi się pokonać wiele potworów 4 napędowych, kolejny raz udowadniając, że ośką da się wygrywać.  


Ścigasz się już od ponad 10 lat, czy dalej masz taką wyścigową werwę jak w 1999 roku kiedy zaczynałeś swoją karierę? 

Myślę że 10 lat startów pozwoliło mi zdobyć duże doświadczenie, zwłaszcza w wyścigach torowych, bo przecież startowałem tam różnymi samochodami. Przez ten czas znajdowałem się w różnych mniej lub bardziej bezpiecznych sytuacjach podczas zawodów, a to przeniosło się na doświadczenie i styl mojej jazdy. Co do werwy to zawsze ją miałem i dalej mam, niektórzy żartują, że u Gładyszów zamiast krwi płynie benzyna ….

 

Twój pierwszy wyścig górski skończył się kraksą, sezon 2011 przejechałeś bez żadnej awarii oraz stłuczki, czy to doświadczenie, czy już po prostu jeździsz wolniej?

Nie w pierwszym, a w trzecim wyścigowym weekendzie startując VW POLO w 1999 roku w Załużu, po długiej prostej startowej tuż przed tzw. patelnią wypadłem z trasy poza barierę ochroną.  Ten wypadek był spowodowany niestety awarią techniczną hamulca, który nie zadziałał prawidłowo. Na szczęście mimo poważnych uszkodzeń samochodu ja wyszedłem z tego praktycznie bez szwanku. Wypadek z 1999 roku zawsze zostanie w mojej pamięci. Staram się zawsze dojechać do mety, ale to są wyścigi. W tym roku udało się przejechać wszystkie rundy bez awarii, a to dzięki mojemu zespołowi, który świetnie przygotowywał samochód. Ja sam nie drasnąłem nawet auta i jak każdy mógł zobaczyć, nie byłem też wolny. To z pewnością moje doświadczenie i styl jazdy dają mi dużo radości z szybkiej ale zarazem bezpiecznej jazdy.

 

Wyścigi górskie stały się dla ciebie koronną dyscypliną, dlaczego?

Po pierwsze wydaję mi się, że na dzień dzisiejszy są zdecydowanie popularniejsze od płaskich przynajmniej w tym momencie. Świadczą o tym tysiące kibiców, jacy pojawiają się na każdym wyścigu. Ta atmosfera jest niesamowita i widać, że z wyścigu na wyścig i z roku na rok to właśnie wyścigi górskie stają się koronną dyscypliną sportów samochodowych, gromadząc ponad 80 zawodników na starcie i ponad 30 samochodów 4x4, których nigdzie indziej w takiej liczbie nie da się zobaczyć.  Po drugie, mieszkam w Tarnowie i większość zawodów oprócz Sopotu jest zlokalizowana stosunkowo niedaleko od mojego miejsca zamieszkania i dlatego też daje to możliwość przybycia dużej ilości moich fanów z rodzinnego miasta Tarnowa. Po trzecie stosunkowo nieduże koszty startów z racji krótkich wyścigów około 50-70 km trasy wyścigowej oraz portal www.wyscigigorskie.pl gdzie na bieżąco możemy śledzić np.: wywiady z zawodnikami, onboardy, wyniki online, czy też pełną relację z tego co dzieje się na trasie, nie wychodząc z domu …


Mocna rywalizacja w GSMP, stawia samochody przednio napędowe niestety na straconej pozycji w walce o zwycięstwo w generalce?

Tak to prawda że mocne auto przednionapędowe już na dzień dobry są na straconej pozycji w stosunku do 4x4, oczywiście w dużej mierze to zależy od pogody. Podczas deszczu niema co liczyć na dobry wynik, ważna też jest specyfika trasy gdzie dla przykładu w Załużu jest praktycznie idealnie pod ośkę i tam mając odpowiedni setup można przyjechać na wysokim miejscu. Ja tu chyba jestem najlepszym przykładem: 3 starty i 3 razy na podium w generalce, autem przednionapędowym o zdecydowanie mniejszej mocy od tzw. potworów klasy OPEN +2000.

 

Pojawiłeś się w 2010 roku na trasach wyścigów górskich, co cie zatrzymało przy tych wyścigach pod górę?

Bardzo spodobała mi się atmosfera która panuje podczas zawodów, zawodnicy rywalizują między sobą ale na szczęście na trasie, a w parku serwisowym jesteśmy jedną wielką rodziną.  Poza tym wszyscy chętnie sobie pomagają i udziela porad, wymieniają doświadczeniami. GSMP to też oderwanie od rzeczywistości, które jest każdemu potrzebne,  wspaniały weekend rodzinny, spotkania z przyjaciółmi, fanami.

Sezon 2011 już za nami, jak kierowca wyścigowy spędza zimowa przerwę?

Rzeczywiście długa przerwa między zawodami GSMP, a więc trenuję na zamkniętych halach kartingowych w Tarnowie, jeżdżę na quadzie oraz okolicznościowo startuję podczas imprez nazywanych Super Oesami na torze wyścigowym w Miedzianej Górze. Zdecydowanie polecam  i zapraszam na  www.superoes.pl

 

Przed nami nowe rozdanie w 2012 roku, nowe trasy, nowy kalendarz oraz nowe wyzwania?

Osobiście lubię wszystkie trasy i cieszę się, że będzie okazja wystartować w nowym miejscu. Z tego co ostatnio  wyczytałem to powinno odbyć się  14 rund GSMP w  7 weekendów, z tego 2 nowe trasy jedna na Słowacji-  słynna Jahodna, natomiast Automobilklub Biecki przygotowuje trasę Magurskiego Wyścigu Górskiego. To powinien być bardzo ciekawy sezon i jeszcze bardziej emocjonujący.

 

Na pewno chciałbyś podziękować kibicom oraz sponsorom za miniony sezon.

Dziękuję mojej rodzinie,  mojemu Tacie , bratu Adamowi  oraz mechanikom VW RACING POLKSA za perfekcyjne przygotowanie samochodu Seata Leona oraz VW Scirocco który nigdy w sezonie 2011 mnie nie zawiódł (wszyscy wiedzą jakie to ważne) oraz moim sponsorom, w szczególności Panu Prezesowi Pawłowi Głogowskiemu, który osobiście angażował się i kibicował podczas wielu rund GSMP. Podziękowania również należą się portalowi oraz całej ekipie www.wyscigigorskie.pl za profesjonalne udokumentowanie relacji z każdych zawodów, moim fanom, kibicom których zapraszam na www.facebook.com/gladyszmarcin oraz moją  nową stronę  www.gladysz.pl.  Przy okazji życzę wszystkim w tym nowym 2012 roku, dużo zdrowia, pozytywnej energii, chęci, sukcesów i radości oraz spełnienia marzeń.
Sportowe pozdrowienia

Marcin Gładysz      



Z Marcinem Gładyszem rozmawiał Łukasz Strzelecki.

Media

Skomentuj

Upewnij się, że poprawnie uzupełniłeś wszystkie pola obowiązkowe - oznaczone gwiazdką (*).

Logowanie

Rejestracja

*
*
*
*
*

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.